Co najbardziej lubię w fotografowaniu ?

Niepowtarzalność chwili. Cudowną pewność i świadomość, że to, co widzę i odczuwam „tu i teraz” jest mi dane tylko ten jeden jedyny raz.


Uśmiech fotografowanej osoby, emocje, światło, a nawet kawałek duszy.

Stan „flow”, w którym się znajduję, biegając z aparatem.

Szybkość podjętej o naciśnięciu migawki decyzji, która zapada gdzieś na linii mózg-oko-ręka i wynika trochę z foto-doświadczenia a trochę z osobowości.

Pstrykanie fotek to dla mnie pasja, uwielbienie dla obrazu, szacunek dla człowieka i cudów natury.



SERDECZNIE ZAPRASZAM NA MOJE SESJE !

www. fotorodzinne.pl

607 058 283
asia.hadam@gmail.com





niedziela, 15 stycznia 2017

ZIMA SPRZED BLOKU

Czasami warto wyjść przed własny blok.
W środku zimy, w środku miasta, w środku niedzieli ...
Z ciszą pod pachą i aparatem.
Kiedy słońce zachodzi ...
:-)











niedziela, 8 stycznia 2017

BARDEJOV

Taki oto długi, styczniowy weekend:
pogrzebałam wreszcie w fotkach ... wakacyjnych :-)
Na przełamanie bieli za oknem - KOLOR.
Mały, słowacki BARDEJOV - dla ocieplenia klimatu:














Do tego Skansenu niestety nie zdążyliśmy wejść - więc tylko parę zdjęć przez ogrodzenie...





 I nasza zwiedzająca Miasteczko - czwórka (Gosiu P. - czy  pamiętasz tą szaloną wycieczkę ? :-))


KOLOR w Bardejovie to podstawa uroku. ale nie byłabym sobą gdybym mimo to
nie wstawiła tu kilka fot czarno-białych:









niedziela, 30 października 2016

CIESZYN

Pewnie się powtarzam, ale napiszę tu znowu:
UWIELBIAM nasze rodzinne, weekendowe wycieczki !
Z celebrowaniem chwili, poznawaniem i oglądaniem przestrzeni,
snuciem się bardzo niespiesznym, pycha jedzeniem ...
Uwielbiam również kolorową, słoneczną jesień !

Z tych dwóch uwielbień powstała właśnie ubiegło-niedzielna wyprawa do CIESZYNA.
Rozpoczęła się kawą w Mc-Donaldowym ogródku pod Bielskiem, ze słońcem na oczach.
Potem już cieszyńska Starówka, Zamkowe Wzgórze, przejście Mostem Przyjaźni na czeską stronę
i zjedzenie czeskiego obiadu (placki ziemniaczane z serem ołomuńckim i szynką w środku
plus zupa czosnkowa) - MNIAM !
Potem Bulwary i cudnie jesienna Cieszyńska Wenecja.
I deser w Cafe Arkady (paluch z wiśniami na ciepło plus lody plus bita śmietana :-))
Było WSPANIALE !

O jedzeniu napisałam - jesień i Cieszyn obfociłam:




































  
 A po czeskiej stronie: