Co najbardziej lubię w fotografowaniu ?

Niepowtarzalność chwili. Cudowną pewność i świadomość, że to, co widzę i odczuwam „tu i teraz” jest mi dane tylko ten jeden jedyny raz.


Uśmiech fotografowanej osoby, emocje, światło, a nawet kawałek duszy.

Stan „flow”, w którym się znajduję, biegając z aparatem.

Szybkość podjętej o naciśnięciu migawki decyzji, która zapada gdzieś na linii mózg-oko-ręka i wynika trochę z foto-doświadczenia a trochę z osobowości.

Pstrykanie fotek to dla mnie pasja, uwielbienie dla obrazu, szacunek dla człowieka i cudów natury.



SERDECZNIE ZAPRASZAM NA MOJE SESJE !

www. fotorodzinne.pl

607 058 283
asia.hadam@gmail.com





niedziela, 16 września 2018

PUSZCZA BIAŁOWIESKA

W Wikipedii czytam m.in., że Puszcza Białowieska leży na pograniczu Polski i Białorusi,
zajmując około 1500 km², z czego część polska stanowi nieco ponad 42% powierzchni
i że zachowały się tam jedne z ostatnich i największych fragmentów lasu pierwotnego.

W sercu czytam i wspominam, że kiedy tam weszłam - było ... magicznie.
Cicho. Zielono. Majestatycznie.
Stare drzewostany, mchy i gałęzie nienaruszone ani przez czas ani przez człowieka
"opowiadały" własne historie ...
To był cudowny Spacer.
Nie umiem tego opisać zupełnie! 
Trzy niezwykłe godziny w zielonym raju...
Zdjęcia też cudowności nie oddają :-(

Przyroda nietknięta ludzką ręką (i niech nikt nie ośmieli się jej nigdy tknąć !!!)

Chciałabym tam jeszcze kiedyś wrócić ... wiosną.


























A naszym przypadkowym Przewodnikiem po Puszczy Białowieskiej był Pan BAZYLI
i lepiej chyba nie mogliśmy trafić :-)
Niezmordowany, rasowy gaduła "starej daty", z krzaczastymi brwiami, kapelutkiem
i mnóstwem historii o zwyczajach leśnych roślin, drzew i krzewów...


sobota, 25 sierpnia 2018

DOM NA WSCHODZIE

Wydaje mi się, że już jakoś tak wczesną wiosną zaczęłam myśleć w tym roku o ...
wakacjach i wyobrażać sobie jakie chcę żeby były :-)
Może dlatego, że bylam bardzo zmęczona a może dlatego, że  ...
Lubię mieć na co czekać.
Usiadłam wiec sobie ... ze Sobą, zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie ...
 jak i gdzie chciałabym spędzić tegoroczny urlop.
"Zobaczyłam" i poczułam ... tylko ... ciszę. I dużo zielonego dookoła.
No więc przeszukałem internet i ... wybrałam Podlasie.
I wybrałam również "Dom na Wschodzie" !
No i było tak jak chciałam
 (prawie, bo byli tam jeszcze ze mną Wojtek i Maciej hehehe).
Trzy razy zdarzyło się, że na naszej czarodziejskiej zupełnie miejscówce
- w biało niebieskiej i bardzo klimatycznej chacie
byliśmy zupełnie sami,
więc zachwycilam się bez reszty i obfocilam ją ze wszystkich stron :-)
Dzięki temu mogę tam "wracac" - a nawet Was na chwilę zaprosić.
Znajomi pytają co ja robiłam na tym Podlasiu.
NIC !
I to właśnie było najpiękniejsze.
Najbardziej dla mnie wówczas wystarczające.
Reset
:-)
























 
I Dom na Wschodzie - NOCĄ: